Szukaj
  • Imago

Wywiad z Mariolą, organizatorką obozów.

Reporterka: Ile lat prowadzisz obozy?

Mariola: Obozy ImagoMocni organizuję i prowadzę od 2015 roku, a wcześniej 10 lat prowadziłam je w firmie Gestalt.

R: Czy sama wpadłaś na pomysł założenia obozów? I skąd nazwa?

M: Pomysł był mój, wziął się z tego co jest moją pasją. W 2015 roku rozpoczęłam pracę w swojej firmie, zaprosiłam do współpracy Teresę. Nazwę wymyśliłyśmy wspólnie. Imago to ma być marka tych obozów, która symbolizuje rozwój – zaczynamy jako poczwarki, a potem otwieramy coraz bardziej kolorowe skrzydła.

R: Co robisz w wolnym czasie na obozie?

M: Bywa różnie. Na początku go nie mam, bo jest dużo pracy z dokumentacją, organizacją i uruchomieniem wszystkich zajęć, ale potem mam go coraz więcej. Co robię w tym czasie? Chętnie bywam z wami w różnych działaniach – dołączam się do zajęć, gram w siatkę. Czasem idę nad rzeczkę, usłyszeć samą siebie i złapać kontakt ze sobą. Z racji tego, że jestem wodniczką, to dobrze na mnie wpływa. Dużo czasu wypełnia mi, że część z was do mnie przychodzi porozmawiać, by podzielić się tym co wam w duszy gra i to jest spora część obozu. Nie traktuję tego jako prace, tylko jako budowanie relacji z wami. Czasem też sobie trochę poleżę, żeby złapać oddech gdy jesteście na zajęciach. Ja w ogóle z wami w zasadzie odpoczywam.

R: Czym się inspirowałaś tworząc obozy?

M: Na to składa się wiele czynników. Po pierwsze chyba inspiruję się marzeniami z dzieciństwa o miejscu, w którym jest bezpiecznie, gdzie dorośli są dobrymi dorosłymi. Na podstawie mojego doświadczenia obozowego uświadomiłam sobie, że z jednej strony było bardzo fajnie, a z drugiej strony niektóre rzeczy naprawdę nie służyły dzieciom. Od dziecka marzyłam o podróżowaniu, więc kiedy poszłam na studia zrobiłam kurs pilota wycieczek zagranicznych i zaczęłam prace w biurze turystyki młodzieżowej. Jeździłam z młodzieżą po całej Europie. Bardzo dużo się wtedy nauczyłam. Potem zaczęłam szkołę psychoterapii Gestalt, gdzie elementem były obozy rozwojowe. To był cenny czas, kiedy zmieniłam perspektywę na to, jak mogą wyglądać obozy. Po kilku latach prowadzenia obozów Gestalt, wpadliśmy z kadrą na pomysł, że dużą wartością jest rozwijanie umiejętności artystycznych, ale nie uczenie się technik, tylko doświadczanie czegoś nowego. Ten motyl Imago to metafora tego, że poprzez doświadczenie nasze skrzydła się rozwijają i kolory stają się intensywniejsze.


R: Czym kierujesz się w wyborze ośrodka?

M: Po pierwsze tym, czy jest blisko natury, czy nie jest w centrum miasta. Ważne jest nastawienie gospodarzy, bo nie jesteśmy łatwymi grupami dla właścicieli ośrodków, robimy dużo niestandardowych rzeczy. Czyli - natura, dużo przestrzeni i gospodarze nastawieni na współpracę.

R: Ile jest chętnych aby dostać się na obóz?

M: Dużo. Oficjalną informację wysyłam do zainteresowanych pod koniec grudnia, ale większość rodziców zapisuje was już po zakończeniu Imago. Z reguły na liście rezerwowych jest około dwudziestu osób, z których część wchodzi, ale niestety reszcie z bólem serca muszę odmówić.

R: Czy brakuje Ci towarzystwa Teresy w tym roku?

M: Bardzo!

D: Czym zajmujesz się na co dzień?

M: Jestem psychoterapeutką, mam swój gabinet w którym pracuję z dorosłymi i osobami w późnym okresie nastoletnim. Jestem certyfikowanym trenerem PTP (Polskie Towarzystwo Psychologiczne), prowadzę różne warsztaty i współpracuję z warszawską szkołą NVC (Nonviolent Communication – Porozumienie Bez Przemocy). W sferze prywatnej zajmuję się moimi mocno starszymi rodzicami w Częstochowie.

R: Czy sama jeździłaś na obozy i czy dobrze je wspominasz?

M: Tak, jestem z pokolenia, które wychowywało się w czasach komunistycznych. Moja mama pracowała w szpitalu, potem w pogotowiu ratunkowym, a mój tata w hucie. Wtedy jeździliśmy za darmo, w ramach funduszy pracowniczych. Jeździłam na dwa obozy w lecie i na zimowisko. To był fajny czas, ale z jednej kolonii nad morzem mam małą traumę. Tam było masakrycznie, bo była tam pani, która kompletnie nie nadawała się do opieki nad dziećmi – była okrutna. Te duże kolonie to w ogóle nie był mój klimat, bo tam jeździło po sto, dwieście osób. Wolałam te mniejsze, do tej pory mam kontakt z niektórymi ludźmi, których tam poznałam. Na zimowiskach nauczyłam się też jeździć na nartach.

R: A propos tego, że musisz co roku odmawiać tym kilkunastu osobom – czy w takim razie rozważasz zorganizowanie dwóch turnusów obozu ImagoMocni?

M: Myślę o tym od dwóch lat. Zorganizowanie takiego obozu wymaga bardzo dużo pracy, ale o tych, którzy nie pojechali, naprawdę myślę z bólem serca. Plan jest taki, żeby w przyszłym roku były dwa obozy, trochę mniejsze. To na razie jest tylko plan, zobaczymy co życie pokaże!


91 wyświetlenia
  • w-facebook

​© 2014. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now